sobota, 19 sierpnia 2017

[LAST SUMMER VIBES] I'm finally showing myself!

Hej! Wakacje, niestety, już prawie się kończą i za dwa tygodnie wszyscy będziemy musieli już wrócić do rzeczywistości. Dlatego właśnie staram się łapać każdą chwilę jak mogę. W poprzednim tygodniu byłam u mojej babci w uroczej, malutkiej wsi, której piękno dostrzegłam dopiero podczas właśnie tego wyjazdu. Codziennie wybierałam się na spacery ze znajomymi lub kuzynką - robiliśmy zdjęcia, obserwowaliśmy zachody słońca i wykorzystywaliśmy ostatnie wolne wieczory w stu procentach.

Hello! Summer break, unfortunately, is almost done and in two weeks we all will have to go back to the reality. That's why I am trying to catch all moments as much as it's possible. During the previous week I was at my grandma's in a cute, little village and I discovered its beauty while this outing. I went for walks with my friends or cousin every day - we took photos, watch the sunsets and make the most of the last summerish evenings in 100%. 




Doszłam do wniosku jak cudowne są takie chwile. I że wypoczynek to wcale nie leżenie na łóżku z

telefonem czy laptopem tylko wypady ze znajomymi, bez elektryczności i z uśmiechami na twarzy! Polecam każdemu, wypróbowane! Oprócz tego postanowiłam, że czas na jakieś zmiany. Wiecie, idę teraz do liceum i przydałoby się coś w sobie zmienić. Dlaczego nie włosy? Planowałam je pofarbować, ale naczytałam się w internecie, że farba prostuje i bardzo wysusza kręcone włosy, które mam, więc ostatecznie odłożyłam ten pomysł na czas, kiedy zaczną już siwieć. No więc ścinamy! Nie widzieliście moich włosów przed, ale uwierzcie na słowo - pozbyłam się przynajmniej 1/2 długości i lepszej decyzji, zwłaszcza podczas takich upałów, nie mogłam podjąć ;)

I realised how fantastic those moments are. And that relaxing is not about laying on a bed with the phone or laptop but hanging out with friends, without any electricity and with a smile on our face! I recommend it to everybody! Except for that I have decided that it's the right time for changes. Ya know, I am going to high school now and it would be nice to change some stuff. Why not my hair? I planned to dye them, but I've read in the internet that hair paint makes curly hair straight and dry, so at the end I rescheduled that for those days when  I ll start going white. So cutting them! You haven't seen my hait before, but trust me - I dump probably more than 1/2 of it and I am very proud of making this decision, especially during this heat wave!



Tak, wiem, może i liczyliście na coś więcej, ale na twarz przyjdzie jeszcze chwila, bo szykuje się coś sporego! Póki co mogę Wam pokazać tyle i kończąc już ten krótki post powiedzieć - wyjdźcie na dwór, odłóżcie telefon, spotkajcie się ze znajomymi i obejrzyjcie zachód słońca. Wykorzystajcie te ostatnie dni wolności(:

Yea, I know that you were probably hoping for more, but time for my face will come soon, because I am preparing something huge! For now I can show you only that and finishing this blog post - go outside, put your phone off, meet with friends and watch the sunset. Make the most of those last days of freedom(:

aniela x







środa, 16 sierpnia 2017

[UNDER THE MICROSCOPE] ecocera face powder /ONLY POLISH/


Wakacje trwają już od ponad miesiąca, a w poprzednim tygodniu przyciągnęły ze sobą długo oczekiwane upały. Jako miłośniczka zimy zaczynam mieć ich już powoli dosyć. A żeby tego było mało - jestem posiadaczką skóry mieszanej, z tendencjami do świecenia się, nie zważając na to czy użyję danego dnia pudru czy też nie. Na pewno wiele z Was zna mój ból i szuka na to jakiegoś rozwiązania, dlatego właśnie przedstawiam wam puder ryżowy z ECOCERA aka mój ukochany wybawiciel na duszne, upalne dni!


Zapewne większość z Was kojarzy drogerię internetową Cocolita.pl [KLIK]. Stamtąd właśnie zamówiłam ten produkt w bardzo korzystnej cenie, więc jeżeli w jakikolwiek sposób zachęcę kogoś do kupna, to polecam sprawdzić właśnie tam. Przejdźmy więc do wspomnianego wcześniej pudru.

Co mi się w nim podoba? 
Po pierwsze sam wygląd opakowania. Uwielbiam kosmetyki wykonane w stylu minimalistycznym, który tutaj można bez problemu zauważyć. Nie wiem czemu, ale wydaje mi się wtedy zawsze, że produkt jest po prostu dobry, bardziej 'ekskluzywny' i sprawdzony. Po otwarciu kartonowego pudełka naszym oczom ukazuje się owalny pojemnik na puder, z puszkiem w środku i otworami zabezpieczonymi przezroczystą naklejką. Może i nie jestem fanką tych małych , okrągłych przedmiotów do rozprowadzania kosmetyku na twarzy, bo jakoś od zawsze byłam przyzwyczajona do pędzli, ale ludzie z team'u puszków na pewno docenią ten dodatek. A zabezpieczenie to super pomysł sam w sobie, bo już widzę ten cały biały proszek rozsypany po moim dywanie, gdyby go nie dołączyli!
Sam puder możecie nakładać jakkolwiek chcecie, to już zależy od intencji twórczej. Puszek, pędzel, gąbeczka - wszystkie chwyty dozwolone.



Największym plusem produktu jest na pewno to, że nie wybiela twarzy. Leciutko ją rozjaśnia, ale nie pozostawia porcelanowej poświaty, którą wielokrotnie mogłam zauważyć przy użyciu innych pudrów transparentnych. A, no i rzecz jasna twarz w ogóle się po nim nie świeci, co jest w tym przypadku jego głównym celem. Podczas dnia 'testowania' nałożyłam go rano na twarz i wracając do domu ok.18, w wielki upał i duchotę na zewnątrz, nadal pozostawała matowa. Takiego czegoś właśnie szukałam!


Jedynym minusem, jaki zauważyłam jest to, że czasami podkreśla suchość niektórych partii buzi, ale tak jest chyba w przypadku każdego pudru. Trzeba też uważać, żeby nie nałożyć go za dużo, bo wtedy po prostu go widać, a tego nie chcemy.


Podsumowując moją recenzję, krótką, ale mam nadzieję, że wystarczającą - polecam go z całego serca! Jest naprawdę cudeńkiem w takie upalne dni, jakie teraz mamy i na pewno uratuje wasze twarze od nadmiernego świecenia się lub w ogóle od jakiegokolwiek. Jeżeli nie jesteście do końca przekonani, czy Wasza skóra go polubi, nie wahajcie się tylko zakupcie próbkę za 3,90 zł [KLIK], a jeżeli Wam się spodoba, czego jestem pewna, możecie zawsze wrócić na stronę i kupić pełną wersję 15 g za 18,90 zł [KLIK]

Jeżeli już go przetestowaliście, dajcie koniecznie znać co sądzicie.:) Do zobaczenia!



aniela x


czwartek, 10 sierpnia 2017

[QUICK CHAT] IB Programme

Ok, wiem, do rozpoczęcia roku szkolnego nadal został nam jeszcze praktycznie cały miesiąc a ja już zaczynam o tym gadać. Zrozumiem Was doskonale, jeżeli przeskoczycie ten post i najwyżej wrócicie do niego we wrześniu. Jednak dajcie mu chwilowo szansę! Nie będzie to zwykła pogadanka o szkole lecz o czymś, co może być dla niektórych z Was nieznane i co z przyjemnością Wam przybliżę. Zaczynajmy!

Mianowicie - mowa tutaj o programie IB. Będzie on bardzo dużą częścią mojego życia już od września przez kolejne trzy lata, a skoro planuję w nie włączyć bloga to przydałoby się go z nim zapoznać. Czym jest program IB? Inaczej nazywa się to międzynarodową maturą, czyli amerykańskim systemem nauczania, który funkcjonuje w coraz większej ilości szkół. Mowa tutaj nie tylko o tych amerykańskich czy angielskich, ale coraz częściej innych, nie anglojęzycznych, takich jak m.in. polskich. Wszystko w nim ma przypominać wspomniany wcześniej system nauczania w USA. Dokładniej - oceny są do 7,  mamy takie prace jak Extended Essay i CAS, a rozszerzenia dobiera się samemu w dowolnych kombinacjach dopiero w drugiej klasie.

Ok, I know that there's still almost one month to the beginning of the school year and I am starting to talk about it now. I will totally understand if you just bypass this blog post and maybe come to it in September. But give it a chance for a second! It won't be just a normal small talk about school but about something that can be for some of you unknown and about which I would gladly tell you. Let's start!
To wit - I am talking about IB programme. It is going to play a huge role in my life, starting in Sep for another three years and because I plan to affix blog to it than it would be nice to acquaint those things with each other. What's IB programme? It means International Baccalaureate, which is the American system of education. It functions in a number of schools increasing every year. I am talking not only about those American or English ones, but also other, not in English speaking countries like, for example, Polish. To be more specific - marks are from 1 to 7, we have to do things like Extended Essay and CAS and we pick subjects in combinations that we want not during first but second year. 
                             

                                 Znalezione obrazy dla zapytania ib subject groups

Jako absolwentka dwujęzycznego gimnazjum od zawsze byłam z każdej strony bombardowana informacjami o IB, o tym, że tam powinnam iść, że potem łatwiej jest wyjechać za granicę, a ja jakoś nigdy nie wierzyłam, że to miejsce dla mnie. Nie jestem osobą kochającą się uczyć, wręcz tego po prostu nie lubię i czas spędzony nad książkami wolę przeznaczyć na spotkanie ze znajomymi lub swoją pasję, a na ten profil przyjmowani są podobno 'najlepsi', z najlepszymi wynikami, osiągnięciami i z ogromną miłością do zagłębiania wiedzy. Problem w tym, że to nigdy nie byłam ja! Zawsze chciałam spróbować się tam dostać i dlatego startowałam w różnych konkursach przedmiotowych. Nawet nie wiecie jaka byłam załamana, kiedy mi po prostu nie wyszło. Moja średnia też nie była jakaś wybitna w porównaniu do innych osób z mojej szkoły. Jedyne co pomogło mi się dostać to zdanie FCE, bo dało mi 100% z testu wstępnego i moja miłość do angielskiego, która pomogła mi dobrze wypaść na rozmowie kwalifikacyjnej. I się udało! Czeka mnie dużo pracy, ale jestem na nią gotowa, bo naprawdę czuję się jakbym dostała ogromną szansę, o której zawsze marzyłam ale, szczerze, nie zawsze tak samo bardzo i ciężko na nią pracowałam.

Na razie nie wiem zbyt dużo o tym, co dokładnie przez te trzy lata mnie spotka. Wiem, że w pierwszej klasie będziemy wprowadzani w ten cały amerykański system (pierwszy rok jest nazywany pre-IB). W drugiej już przyjdzie czas na rozszerzenia. I właśnie dlatego też wybrałam IB, bo nie mam pojęcia co chcę robić w życiu, a tu oferują mi kolejny rok na podjęcie decyzji! Wtedy też zacznie się CAS, czyli Creativity, Action & Service. Polega to na tym, że muszę po prostu zapisać się na zajęcia związane z kreatywnością, sportem i na wolontariat. Na razie do głowy przychodzi mi fotografia, bieganie i schronisko dla psów, ale zapewne przez cały ten rok wszystko jeszcze ulegnie zmianie.
Potem Extended Essay, czyli wypracowanie na 4000 słów, które, z tego co mi wiadomo, muszę napisać podczas wakacji między drugą a trzecią klasą. A podczas ostatniego roku anglojęzyczna matura. Z jednej strony trochę się boję, a z drugiej jestem strasznie podekscytowana, bo większość absolwentów IB, których znam, studiuje teraz gdzieś za granicą lub zaczyna niedługo, więc może za trzy lata to będę właśnie ja, who knows.

Póki co nie mogę Wam powiedzieć o tym programie niczego więcej, bo sama nie wiem dokładnie czego mam się spodziewać. Mam nadzieję, że tym, którzy nic o nim nie wiedzieli trochę objaśniłam czym jest IB i może nawet zastanowicie się nad wstąpieniem do naszego 'grona';) Napewno w październiku lub listopadzie pojawi się podsumowanie pierwszych miesięcy mojej nauki tam i opowiem Wam o moich wrażeniach więc jeśli jesteście ciekawi to czekajcie. Do zobaczenia!


***

As an old girl of bilingual middle school I used to be bombarded with information about IB all the time. People used to say that I should join it, that then I would have a more realistic chance to study in foreign country, but I have never believed that it is a right choice for me. I am not a person who loves to study, I even don't like it and I would prefer to spend time not above books but with my friends or on brushing up my skills. I thought that only 'the bests' get into this class, people with the best results, accomplishments and a huge love to studying. The problem was that it was not me, never ever! I have always wanted to try to get into it and that's why I've decided to take part in some school competitions. You can't even imagine how depressed I was when I didn't do it right. My school mean wasn't the best comparing to other students' from my school. The only thing that helped me in getting into it was passing FCE, because it gave me 100% from preliminary test and my love to English, which helped me to make good during my interview. And I did it! Hard work waits for me, but I think I am ready for it, because I feel like I got a huge chance about which I always dreamed, but not always earned.

For now I don't know too much about what I will meet with during those three years. I know that during first year we will get familiarised with this whole American system (first year is called pre-IB). In the second year I will have to pick subjects. That's the main reason why I've picked IB, is because I still don't have an idea 'bout what I want to do in life and there they offer me another year to make a decision! Than also CAS is going to start, which means Creativity, Action & Service. I'll have to enroll in extra classes connected with being creative, sport and sign up for voluntary service. For now I think about photography, running and shelter for dogs, but probably I will change my mind during this whole year. Than Extended Essay, which means composition of 4000 words that, I think, I will have to write during summer holidays between second and third year. And at the end of third year matura exam, all in English. I am a little bit sceared, but on the other hand very excited, because almost every person that I know and who finished IB studies somewhere in foreign country or starts it soon, so maybe in three years it would be me, who knows.

I can't tell you anything more about this programme, because I don't know too much. I hope that I introduced a bit what IB is for those who haven't heard about it before and maybe you will even think about joining it;) I am sure that in October or November I'll post a summary of my first months of studying there and I'll try my best to let you know about my impressions, so if you are curious than wait for it. See you soon!

aniela x

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

[WHAT'S IN MY BACKPACK?]



Szkoła już prawie za rogiem, a u mnie na blogu nadal nie pojawił się żaden post z serii 'back to school'. Najwyższy czas to zmienić! Pierwszym co przyszło mi do głowy jest coś, o czym ja osobiście uwielbiam czytać i oglądać, czyli "WHAT'S IN MY BACKPACK". Mam nadzieję, że znajdą się tutaj osoby, które będą tym tematem zainteresowane, więc zaczynajmy! 

School is almost there and I still haven't posted anything from 'back to school' serie yet. I guess it's time to finally change that! First thing that came to my mind is something about which I love reading or watching. It's of course "WHAT'S IN MY BACKPACK". I hope that some of you will get interested in that topic, so let's start!



Jak zapewne już zdążyliście zauważyć, mój plecak jest szwedzkiej, ostatnio bardzo popularnej firmy Fjallraven Kanken (nawet nie wiecie jak się teraz cieszę, że nie mam kanału na YouTubie i nie muszę tej nazwy wymawiać, bo nigdy nie nauczę się jak). Mam go od niedawna i póki co bardzo dobrze mi się go nosi, jest bardzo wygodny i poręczny. Baardzo urzekł mnie sam design, prosty, ale naprawdę dobrze przemyślany! 

You probably have already realised that my backpack is from swedish, recently very popular brand, Fjallraven Kanken ( you don't even know how glad I am that I don't have a YouTube channel and I don't have to say the name of it). I don't have it for a long time and till now it have been working perfectly for me, 'cause it's very comfy and convinient. The design got me sooo much, basic but really well considered!


Plecak dzieli się na dwie części, kieszenie, whatever - dużą i małą. Zaczniemy od tej pierwszej, bo to w niej mieści się najwięcej - od książek i zeszytów przez kosmetyczkę aż po jedzenie, którego dzisiaj nie zobaczycie, ale wiedzcie, że to mój towarzysz numer jeden podczas każdego dnia w szkole. 

Backpack divides into two sections, pockets, whatever - bigger and smaller one. Let's start with the first one, because in it I can put most of my stuff - beginning with books and notebooks, through vanity case finally to food. You won't see it in this blog post but trust me, it's my number one companion during every school day.


Jestem osobą, która uwielbia mieć wszystko zaplanowane. Kalendarz był czymś, bez czego nie wyobrażałam sobie zasiadania do książek przez całe trzy lata gimnazjum, więc teraz, idąc do liceum, nie mogłabym o nim nie wspomnieć. Ten na zdjęciu powyżej jest akurat z poprzedniego roku, bo cały czas szukam jakiegoś odpowiedniego na następny.(:

I am a person who love to have everything planned. A calendar was the thing whithout which I couldn't imagine studying for three years of middle school, so now, when I am going to high school I just have to say something about it. The one that you can see on the photo above is from the last year because I am still looking for a perfect one for the next just beginning(:



Książki i zeszyty - te drugie skompletowałam sobie wczoraj, a pierwszych jeszcze niestety nie mam. Najgorszy element wyposażenia plecaka każdego ucznia, niemiłosiernie obciążające plecy i po prostu za bardzo przypominające o tych wszystkich godzinach spędzonych na nauce. Co Wy na to żeby zostawić ten temat na wrzesień i przejść dalej? 

Books and notebooks - I have just pieced the second ones together yesterday and I unfortunately still don't have the firsts. It's the worst part of stuff in student's backpack, mercilessly weighting our backs and they just reminds of all of those hours spent on studying too much. What about leaving this topic for September and moving on to the next one?



Następnie oczywiście moja kosmetyczka! Kupiłam ją w galerii sztuki Albertina w Wiedniu i jako ogromna fanka Vincenta Van Gogha i jego twórczości jestem bardzo dumna, że udało mi się ją upolować. Mieści się do niej wszystko, co najpotrzebniejsze, czyli u mnie: korektor, bibułki matujące, balsam do ust (w tym przypadku mój ukochany i niezastąpiony CARMEX), tusz do rzęs, krem do rąk i płyn odkażający.

Than of course my vanity case! I bought this one in Albertina art gallery in Vienna and, as a huge fan of Vincent Van Gogh and his fertileness, I am very proud of myself that I catched it. Everything that I consider the most necessery fit inside it: concealer, skins to mattify my face, lip balm (in that case my fav and indispensable CARMEX), mascara, hand cream and anti-bacterial hand gel.


Następnie oczywiście piórnik i portfel. Ten pierwszy kupiłam bodajże dwa lata temu ze strony Santoro [KLIK]. Nie uważacie, że jest przeuroczy? W ogóle polecam Wam przejrzeć wszystkie produkty z kolekcji Gorjuss, bo naprawdę zachwycają! To już mój czwarty piórnik z tej serii, drugi szmaciany (miałam jeszcze 2 metalowe) i odkąd dostałam pierwszy nadal pozostają najlepszymi, według mnie, spośród wszystkich, której miałam. Jeżeli chodzi o portfel - naprawdę starałam się znaleźć ten model gdzieś w sklepie internetowym ale niestety się nie udało, więc jedyne, co mogę powiedzieć to, że jest z firmy Prettyzys. Kupiłam go również dwa lata temu i nadal pozostaje w idealnym stanie, więc jeżeli nadal jest gdzieś dostępny to polecam! 

Than pencil case and wallet, of course. I bought the first one maybe two years ago from Santoro's website [CLICK]. Don't you think that it is just so cute? I generally recommend you scrolling through all products from the Gorjuss collection, because they are really delighting! This is my fourth pencil case from this serie, the second rag one (I also had two metal) and since I have got the first one, I still consider them as the best, in my opinion, pencil cases from all that I ever had. If it comes to talk about the wallet - I really tried to find this one somewhere in their online shop but I couldn't, so the only thing I can tell is that it is Prettyzys branded. I bought it also two years ago and it still stayes in perfect condition, so if it is somewhere available than I recommend buying it!


Przejdźmy teraz do dolnej, mniejszej kieszeni. Tutaj nie mieści się zbyt dużo rzeczy, więc cały zbiór ograniczam do minimum. Oczywiście nie mogłabym zrezygnować z okularów przeciwsłonecznych. Moje kupiłam w Bershce [KLIK] i póki co sprawdzają się naprawdę świetnie, a ich design zachwyca. Jednak jeżeli chodzi o naprawdę duże słońce, lepiej wybrać coś z mocniej przyciemnianymi szkiełkami, bo chociaż te wyglądają super i chronią przed UV, to i tak światło słoneczne razi w oczy, kiedy mam je na sobie. 

Let's move one to the bottom, smaller pocket. I can't fit too many things in here, so I try to limit this repertory to minimum. Of course I couldn't forgo sunglasses. I bought mine in Bershka [CLICK] and till now they work really great and their design delight. But if it comes to talk about a huge sunlight, it's better to chose ones with darker glasses, because even if those look nice and protect from UV the sunlight dazzle anyway when I have them on.




Słuchawki i telefon! Tych dwóch rzeczy nie mogłoby u mnie zabraknąć, zwłaszcza, że moje podróże z i do szkoły trwają zazwyczaj ok. godziny i nie wyobrażam ich sobie bez muzyki. A o telefonie chyba nie muszę wam zbyt dużo opowiadać i tłumaczyć się, dlaczego go ze sobą noszę. Jeżeli zainteresował Was case (uwielbiam go!), to znajdziecie go tutaj: [KLIK]

Headphones and phone! I couldn't omit those two things, especially due to the fact that my journeys from and to school usually takes about one hour and I can't imagine them without music. I guess I don't have to tell you too much about the phone and excuse myself why I take it with me. If the case intrigued you (I love it!) than you can find it here: [CLICK]


Ok, wydaje mi się, że to by było na tyle z tego, co zazwyczaj noszę w plecaku. Oczywiście w ciągu roku wszystko się zmienia, bo mamy w szkole szafkę więc tam po lekcjach prawie zawsze znajduje się 3/4 moich rzeczy. Mam nadzieję, że podobał Wam się post tego typu, bo bardzo przyjemnie mi się go tworzyło! Do zobaczenia w czwartek:)

OK, I guess it's all from what I usually carry in my backpack. It obviously changes during school year, because we have lockers in our school and that is where 3/4 of my stuff is locked after lessons. I hope that you liked the blog post like that because I had a lot of fun while creating it! See you on Thursday:)

aniela x




sobota, 5 sierpnia 2017

[MONTHLY DISCOVERY OF JULY] aka movies

Hej! Witam wszystkich, którzy teraz czytają tego posta. Już na wstępnie chcę wam powiedzieć, że jestem wdzięczna nawet za każde wasze wyświetlenie, a komentarz to już w ogóle wywołuje u mnie ogromny uśmiech na twarzy, więc dziękuję!
Skoro na blogu liczba wyświetleń rośnie (ekhm obserwatorów nadal nie bardzo) pomyślałam, że warto byłoby tu wprowadzić jakąś luźną serię. Pierwszym co przyszło mi do głowy było zorganizowanie czegoś w rodzaju podsumowania każdego miesiąca, a skoro ulubieńce cieszą się tak dużą popularnością, to dlaczego by nie spróbować. Oczywiście nie będzie to zwykła lista rzeczy, które ostatnio wpadły mi w oko, ale jedno z odkryć, którego dokonałam i o którym chciałabym Wam opowiedzieć. Będą to rzeczy, w tym oczywiście kosmetyki, różności związane ze sztuką, fotografią, malarstwem itp., wydarzenia, miejsca i wiele innych, cokolwiek przyjdzie mi do głowy w danym miesiącu. Co o tym myślicie?
To tyle z ogłoszeń parafialnych na dziś, zaczynajmy!
Hello! Welcome to everyone who reads this blog post. From the very beginning I want to tell you that I am grateful for every display not talking about comments, because they especially make a huge smile on my face. Thank you!
Because the number of views is increasing on my blog (ekhm followers still not really) I thought that it would be a good idea to create some kind of open-ended serie. First thing that came to my mind was organising something like summary of every month. Favourites are very popular these days so why I shouldn't try with them? It won't be a normal list of things that I enjoy using, of course, but one of my discoveries that I made and want to tell you about. There would be things, for example make-up (obviously), stuff connected with art, photography, painting etc., events, places and much more, whatever will come to my mind in a particulat month. What do you think?
That's all from announcments for today, let's start!

Tytuł mojego odkrycia miesiąca w lipcu zdobyły filmy. Pewnie teraz wiele z Was myśli, jak bardzo jest to banalne i niekreatywne. Aniela, przecież oglądasz filmy od zawsze! Prawda jest taka, że nie do końca. Jak byłam małym dzieckiem to oczywiście, że tak. Z rodzicami, koleżankami, w przedszkolu i podstawówce obejrzałam tone bajek i projektów Disney'a, jednak teraz nie o to mi chodzi. Dokładniej - zawsze byłam typem człowieka kochającego seriale, przeglądającego Netflix'a godzinami i pochłaniającego odcinki dniami i nocami. Ostatnio jakoś, w sumie nie wiem czemu, postanowiłam, że dam szanse filmom, chociaż zawsze nie byłam do nich przekonana. Serio, może wydaje się to dziwne, ale ja po prostu nie lubiłam ich oglądać. Robiłam to tylko okazjonalnie albo wcale. Nawet nie wiecie jak bardzo teraz tego żałuję! Za sprawą mojej koleżanki przerzuciłam się na filmy już na początku lipca i teraz pochłaniam je nałogowo [btw FILMWEB to najlepsza strona na świecie, polecam z całego serca!!]
I give the name of my monthly discovery of July to movies. I guess that many of you thinks now how  banal and not creative it is. Aniela, it's obvious that you watch movies for ages! The truth is that bot really. When I was a little kid I was watching films, of course. With my parents, friends, in the kindergarden and primary school I watched tones of fairytales and Disney's projects, but that's not what I mean. To be more specific - I have always been a type of person who loves series, look through Netflix for hours and watch episodes for day and nights. Recently, I don't know why actually, I have dacided to give movies a chance, even though I wasn't convinced to them. I used to watch them only occasionally or never. You can't even imagine how I regret it now! My friend encouraged me to watch films on the beginning of July and now I am doing that habitualy [btw FILMWEB is the best website in the world, I recommend it with my whole heart!!]

Nie wiem, czy chodziło po prostu o samą czynność oglądania czy o tytuły, na które na samym początku mojego 'powrotu' do niej. W każdym razie, o to te, po które ostatnio sięgnęłam i której musicie zobaczyć:
I don't know if it was just because of the activity which is watching or movies, that I have decided to watch on the very beginning of my 'returning' to them. Anyway, there are those seen by me recently. You just have to watch them!:

Podobny obraz
1. 3096 dni / 3096 days
Nie wiem nawet od czego zacząć, aby przybliżyć Wam tą niezywkłą historię Natashy Kampush, dziewczyny mieszkającej w Austrii, która w wieku 10 lat zostaje porwana przez psychopatycznego, dorosłego mężczyznę, który więzi ją 8 lat, czyli tytułowe 3096 dni. Jeżeli szukacie filmu, o którym potem myśli się przez co najmniej tydzień to polecam!
I have no idea how to start to introduce you a wonderful story of Natasha Kampush, a girl who lives in Austria and is being kidnapped at the age of 10 by a psychopatic, adult man who trap her for 8 years (3096 days). If you are looking for a movie about which you can't stop thinking for at least a wrek that I recommend you this one!



Znaleziony obraz2. Dziewczyna z Portretu / The Danish Girl
Niezwykle cudowna, wzruszająca historia mężczyzny, który jest pierwszą osobą podejmującą się próby zmiany płci. Nie powinnam wam raczej zdradzać niczego więcej. Po prostu przygotujcie się na hektolitry łez i oglądajcie, bo z takim talentem aktorskim jaki ma Eddie Redmayne i z tak niesamowitą historią chyba nigdy się jeszcze nie spotkałam.
Amazing, touching story of a man, who decides to change his sex as a first ever person who want to do that. I shouldn't probably tell you anything more about it. Just prepare for hectolitres of tears and go watch it, bacause with such a talented actor as Eddie Redmayne and wonderful story like that I have naver met before.



3. Aż do kości / To the bone
Znaleziony obrazPrawdopodobnie każdy z Was tutaj zna Lily Collins i wie jak perfekcyjnie potrafi wejść rolę. W tym filmie wciela się w Ellen, anorektyczkę próbującą wyjść z choroby. Aż ciężko było mi uwierzyć, że tak bardzo mogła się poświęcić, schudnąć tak dużo, żeby dać jak najbardziej wiarygodny odbiór. Co do samej produkcji - uwielbiam taką tematykę, która daje dużo do myślenia, zwłaszcza nastolatkom, więc polecam!
Probably everyone here knows Lily Collins and how perfectly she can get into character. In this movie she plays Ellen, anorexic girl who is trying to recover. For me it was hard to believe, that Lily was able to dedicate herself to this production so much that she lost a lot of weight to give us the most reliable figure. Talking about the movie - I love this matter, which is seen as striking, especially by teenagers, so I recommend to watch it!



Koniecznie dajcie mi znać, co sądzicie o każdym z tych filmów, jeśli któryś już znacie. Jeszcze raz dziękuję wam, że tu jesteście, do zobaczenia!
Make sure to tell me what you think about those movies if you know any. Once again hanks a lot for being here, see you! 
aniela x

środa, 2 sierpnia 2017

[FIND A HOBBIE. NOW]

Do you remember those people from middle school, who were totally in love with maths and physics, hit the marks in all competitions related to those subjects and everyone was 100% sure, that the only things waiting for them in the future are maths and physics in high school, technical university and a wonderful life? I have no idea why I am talking about it now, but I used to have some friends like that and I was always so jealous, because they have found something that they love. A hobby. During middle school I met also many people, who were keen on different things each month. Firstly it was drawing, than photography, singing, architecture, playing tennis, films, languages. I used to think that it's totally weird and I was wondering why were they doing that, why were they trying to change, but now I really admire those people. Each had so much motivation to finally find something that will be able to give him or her hapiness and satisfaction. Searches were just a fallout of the fact, that every action was turning out to be not for them.


Some of us are born being very talented. Sometimes it comes from parents' skills - painters, sculptors, singers etc., who from the very first months of life support their kid and they are sure that he or she will take its cue from them. I was always jealous of those people. My parents, unfortunately, don't have a job connected with something, or maybe somebody, that I would like to become one day, which means photographer or anything else related to art and, nevertheless, they are totally against my dreams about this 'artistic' life,  talking about finding a job of course.


Recently I have realised that even if I would not become a full-time photographer or artist I can still treat it as a hobby. Everyone should have something like that, which is literally a change from everyday chores. Something that helps in relaxing, deliting negative thoughts from our minds and just giving a huge feeling of satisfaction each time.


WHY IS IT SO IMPORTANT TO HAVE A HOBBY [don't get me wrong beacuse of those numbers in japanese, the only thing I can say in this language is greeting and saying good night]

ichi - the best change from everyday chores
ni - people who have hobbies are less able to become addicted 
san - a hobby is often a chance to earn extra money, apart from full-time job or school (by selling photos, drawings etc. made by ourselves)
yon - opportunity to meet new people keen on the same things, which means endless topics for conversations
go - basically, satisfaction, happiness and fulfilment

***


***
Pamiętacie tych ludzi z gimnazjum, którzy byli totalnie zafascynowani matematyką i fizyką, osiągali sukcesy we wszystkich konkursach związanych z tymi dziedzinami i każdy na 100% wiedział, że w przyszłości jedyne co na nich czeka to mat-fiz, politechnika i cudowne życie? Nie mam pojęcia czemu akurat ich teraz przytaczam, ale sama miałam kilku takich kolegów i zawsze strasznie im zazdrościłam, bo znaleźli coś, co kochają. Pasję. W okresie gimnazjalnym spotkałam się też z wieloma osobami, które co miesiąc były zakochane w czymś innym. Raz był to rysunek, raz fotografia, śpiew, architektura, gra w tenisa, film, języki. Wtedy wydawało mi się to totalnie dziwne i zastanawiałam się, po co oni to wszystko robią, po co próbują się zmienić, ale teraz podziwiam tych ludzi. Każdy z nich miał tyle motywacji, żeby w końcu znaleźć coś, co da im szczęście i satysfakcje, a poszukiwania były skutkiem tego, że cały czas jakieś zajęcie okazywało się być nie dla nich.


Niektórzy z nas rodzą się z wielkim talentem. Czasami wynika to z umiejętności rodziców - malarzy, rzeźbiarzy, piosenkarzy itp., którzy od pierwszych miesięcy życia wspierają swoje dziecko i są przekonani, że pójdzie w ich ślady. Zawsze zazdrościłam takim osobom. Moi rodzice niestety nie znaleźli pracy jako ktoś, kim ja chciałabym być, czyli fotograf lub cokolwiek związanego ze sztuką i, żeby tego było mało, są totalnie przeciwko mojemu pójściu w tą 'artystyczną' stronę, mówiąc o znajdywaniu sobie zawodu, oczywiście.


Ostatnio uświadomiłam sobie, że nawet jeżeli nie będę miała zatrudnienia jako fotograf lub artysta na pełnym etacie, to nadal mogę to traktować jako pasję. Każdy z nas powinien mieć coś takiego, co jest dosłownie odskocznią od rzeczywistości. Coś, co pomaga się zrelaksować, odprężyć, usunąć negatywne myśli i po prostu dać poczucie ogromnej satysfakcji na koniec.




WHY IS IT SO IMPORTANT TO HAVE A HOBBY [niech was nie zmylą liczebniki po japońsku, w tym języku umiem tylko się przedstawić i powiedzieć dobranoc]

ichi - najlepsza odskocznia od rzeczywistego świata
ni - osoby posiadające hobby są mniej podatne na popadnięcie w jakiekolwiek nałogi
san - często pasja jest możliwością zarobienia dodatkowych pieniędzy poza zwykłą pracą lub szkołą (sprzedaż zrobionych przez siebie zdjęć, rysunków itp.)
yon - możliwość poznania nowych osób o podobnych zainteresowaniach, co oznacza nieskończone tematy do rozmowy
go - po prostu satysfakcja, szczęście i poczucie spełnienia

FIND A HOBBY. NOW.
aniela x




wtorek, 1 sierpnia 2017

[Beginnings with Venice]

For a long time I was wondering how to call my huge "return", beginning, changing my blog or whatever this post starts. This website, as a whole, is in existance for more than a year but in a week nobody will be able to find prospects for this place, which I was creating last time in September 2016. OK, I admit to be the worst in greetings and beginnings, so why should we make our lifes harder, let's begin with Venice!

Why photos now? Whithout any unnecessary extending - I love doing it and want to do that while sharing effects with all of you, I mean maybe 10 people, because for more I am not looking to for now, who will somehow like my fertileness. Nice to meet all of you, welcome to my world! I have been keen on photography since very long time and recently I have made a decision to brush up my skills and there is nothing more motivating than people who wait to valuate what I made perfectly or no at the end.

Moving on to Venice, photos from the most beautiful place in the world perfectly fits this vibes of greeting. I swear I have never been to such a amazing city, yelling to be photographed. At the end of June I went on holidays to Italy with my family, to be more specific to charming, touristic city Bibione, where I spent a whole week. During the road we came by Vienna. From there I haven't brought any souvenirs, I mean photos, because for one night I was not fancy looking for my camera among all of our things in trunk. Another station - Italy, Bibione, where I haven't made too many photos as well and do regret it now. And the best for the end - for me the highspot of the whole trip - VENICE. I am a person who hates hot weather, totally in love with winter, but 35 centigrades outside and closeness weren't a problem in that time. Venice. The most beautiful place in the world. I couldn't not take my camera and make more than 500 photos, memorialising every street, corner, person, house and canal. I am showing you only my faves of the whole collection and the rest keeping for me. EnJoY!
***
Bardzo długo zastanawiałam się, jak tak naprawdę nazwać mój wielki "powrót", początek, zmianę bloga czy cokolwiek ten post zaczyna. Cała ta domena istnieje już ponad rok, ale za tydzień nikt już nie będzie mógł odnaleźć wizji tego miejsca, którą kreowałam jeszcze we wrześniu 2016. Ok, przyznaję, w początkach i przywitaniach jestem bardzo zła, więc po co utrudniać sobie życie, zacznijmy od Wenecji!

Dlaczego tym razem zdjęcia? Bez zbędnego przedłużania - kocham to robić i chcę to robić dzieląc się efektami z wami wszystkimi, czyli może 10 osobami, bo na więcej póki co nie liczę, którym w jakiś sposób spodoba się moja twórczość. Miło was wszystkich poznać, witajcie w moim świecie! Fotografią interesuję się już od bardzo dawna a ostatnio postanowiłam, że muszę się w tym jakoś podszkolić, a nie ma nic bardziej motywującego niż ludzie, którzy czekają aby ocenić to, co mi w końcu wyjdzie lub nie.

Wracając do Wenecji, zdjęcia z najpiękniejszego miejsca na świecie idealnie wpasowują się w ten przywitalny klimat. Naprawdę, nigdy nie byłam w mieście tak niezwykłym, wręcz krzyczącym żeby na każdym kroku je fotografować. Pod koniec czerwca pojechałam z rodziną na wakacje do Włoch, dokładniej do uroczego turystycznego miasteczka Bibione, gdzie spędziłam cały tydzień, pierwszej nocy zahaczając po drodze o austriacki Wiedeń. Stamtąd niestety żadnych pamiątek w postaci zdjęć nie przywiozłam, bo na tą jedną noc nawet nie pomyślałam o szukaniu aparatu wśród sterty naszych rzeczy powrzucanych do bagażnika. Kolejna stacja - Włochy, Bibione, gdzie również nie robiłam zbyt dużo zdjęć, czego teraz bardzo żałuję. I najlepsze na koniec - jak dla mnie punkt kulminacyjny całego naszego wyjazdu aka WENECJA. Jestem człowiekiem, który nienawidzi upałów, totalnie zakochanym w zimie, ale 35 stopni i niemiłosierna duchota wtedy jakimś cudem nie były problemem. Wenecja. Najpiękniejsze miejsce na ziemi. Nie mogłam wtedy nie wyciągnąć aparatu i nie zrobić ponad 500 zdjęć, upamiętniając każdą ulicę, zakątek, ludzi, dom i kanał. Dzielę się z wami tylko perełkami z mojej fotograficznej kolekcji, a resztę zachowuję dla siebie, tak na wszelki wypadek. EnJoY!







I greet you with a very small amount of photos, but there will be much more soon! I encourage you to comment and follow me, because there is nothing more motivating than awareness of you being there. See you later :)


Witam Was malutką ilością zdjęć, ale czekajcie, będzie ich dużo więcej!Zachęcam was do komentowania i obserwowania, bo nie ma nic bardziej motywującego niż świadomość, że tu jesteście. Do zobaczenia :) 

aniela x